Upojny weekend nikotynowo-kofeinowy spędzony na trawieniu internetowej literatury turystycznej zmienił trochę moje podejście do tej przygody. Jaram się tym jeszcze bardziej niż 3 dni temu szczególnie wiedząc już, że to będzie łatwiejsze niż myślałem o tym 5 dni temu.Kibicują mi na gg Ania i Asia. :)

Pierwszy blog,  którego dopadłem kilka tygodni temu miał fajną listę rzeczy przydatnych na wyjazd do Ameryki Południowej. Myślę sobie – nice to have. Lista chyba 50 jeśli nie więcej rzeczy koniecznych…bullshit. Teraz już myślę inaczej. Skarpetki nieprzemakalne za 40 funtów, dziwne ubrania z nanotechnologii, niezniszczalna koszula firmy Paramo, kosmiczny sprzęt, kosmiczne ceny. Nie wiem po co to komu skoro np. taki Pasikonik potrafił Europę przejechać za 6euro w jednym klapku i jeszcze mu zostało. Nie przesadzajmy, nie po to chcę się pozbyć wszelkiej maści przedmiotów, rzeczy, pieniędzy w meblach, plastikach i magnezie, tych zniszczalnych i łatwopalnych, żeby zafundować sobie na koniec zestaw za 10.000 Euro, którego nie da się spalić w ognisku, nawet gdyby od tego zależało moje życie.

Lećmy dalej …mnóstwo krajów ma bazarki z wszystkim, a przede wszystkim z ciuchami, które za drobne monety można kupić i się w nie ubrać. I nie wyglądać jak wieśniak z Europy tylko jak Tadżyk, Chińczyk czy Ekwadorczyk. I podejrzewam, że dużo lepiej się dogadam z miejscowym banditieros w jego lokalnej, białej koszuli prawie do kolan niż w kraciastym Tommy’m Hilfingerze. To jest sygnał, że przed wyjazdem muszę się pozbyć większości ciuchów, płaszczyków eleganckich i jeansów. Jedne wystarczą, kolejne sobie kupię w drodze. Z plecaka ubędzie zdecydowanie.

Nadal nie wiem jak się wizy załatwia w Chinach do Rosji, w Tajlandii do Australii, czy w Meksyku do USA. Temat priorytetowy do rozkminienia, bo nie zamierzam co 3 miesiące wracać do Polski po kolejny zestaw obowiązkowych papierków.

Wniosek kolejny. W necie jest wszystko, dosłownie. Mapy, które można sobie wydrukować, farmy w których można pracować, organizacje pożytku publicznego w których mogę pobytować np. 3 miesiące tylko za to, że będę pomagał w Fundacji, Klasztorze, czy innym światonaprawczym przybytku ( Chiny, Afryka, Ameryka Płd).

Serwisy typowo turystyczne  ( biura podróży, agregatory, poradniki pisane przez dziennikarzy ) można sobie wsadzić w tyłek. Czytałem dzisiaj o Turcji artykuł i z daleka było widać, że facet tam nie był. Podobnie jest w internetowych przewodnikach ( tych kolorowych, korporacyjno-międzynarodowych ). Miejscowy koleś pisze na Facebooku, że nocleg w Boliwii kosztuje powiedzmy 20 bolivianos, natomiast kolorowy, wypasiony przewodnik, którego papierową wersję można kupić w Empiku, w ogóle nie bierze pod uwagę backpackerów, antykapitalistów, rewolucjonistów, studentów i uciekinierów z Państwa Euro.  Ceny w takich poradnikach są podawane dla lalusiów ze stolicy, którzy mają wydać 10.000 PLN za 2 tygodnie czyli nocleg za 100 bolivianos. Tak to ja się nigdy nic nie dowiem.

Poza tym przejechałem się dzisiaj koleją transyberyjską, byłem w Salar de Uyuni, we Wschodniej Turcji, w Kambodży i pływałem kajakiem kanałem Magellana. Wirtualnie co prawda, ale przynajmniej wiem w co się pakuję. Kilka podcastów, kilkanaście blogów, nawet takich z lat 90tych. Wow.

Założenie pierwotne jeśli chodzi o finanse to  było 20$ dniówka, wczoraj poznałem parkę, której starczyło 15$ a dzisiaj poczytałem o 5$ dniówki przez 5lat ..dookoła świata.

cdn…

I jedna wątpliwość mnie dopadła. Czy w ogóle jest sens się rozdrabniać w planowaniu trasy, skoro nawet jej nie znam. Mapy pożyczam w google mapsach od innych, zgaduję gdzie będę spał, co wcale nie musi mieć miejsca. Chyba sobie daruję szczegóły, jeszcze pomyślę. Mapa miejsc, lista miejsc, linki do stron ..podejrzewam wystarczą. W dodatku głupio mi tu wrzucać zdjęcia czyjeś, skoro nie mam do nich praw autorskich, czyli kolejna barykada myślowa od której chcę uciec.

Przybyło trochę linków do przeczytania. Jest już jakieś 40 milionów stron.

Tematy do przemyślenia….pewnie je kolejne tygodnie zweryfikują 10 razy..

Macie na deser zajebisty kawałek

Possibly Related Posts: