Upojny weekend nikotynowo-kofeinowy spędzony na trawieniu internetowej literatury turystycznej zmienił trochę moje podejście do tej przygody. Jaram się tym jeszcze bardziej niż 3 dni temu szczególnie wiedząc już, że to będzie łatwiejsze niż myślałem o tym 5 dni temu.Kibicują mi na gg Ania i Asia.
Pierwszy blog, którego dopadłem kilka tygodni temu miał fajną listę rzeczy przydatnych na wyjazd do Ameryki Południowej. Myślę sobie – nice to have. Lista chyba 50 jeśli nie więcej rzeczy koniecznych…bullshit. Teraz już myślę inaczej. Skarpetki nieprzemakalne za 40 funtów, dziwne ubrania z nanotechnologii, niezniszczalna koszula firmy Paramo, kosmiczny sprzęt, kosmiczne ceny. Nie wiem po co to komu skoro np. taki Pasikonik potrafił Europę przejechać za 6euro w jednym klapku i jeszcze mu zostało. Nie przesadzajmy, nie po to chcę się pozbyć wszelkiej maści przedmiotów, rzeczy, pieniędzy w meblach, plastikach i magnezie, tych zniszczalnych i łatwopalnych, żeby zafundować sobie na koniec zestaw za 10.000 Euro, którego nie da się spalić w ognisku, nawet gdyby od tego zależało moje życie.
Possibly Related Posts:


